 |
Anna Hejka, założycielka m.in. pierwszego banku inwestycyjnego w Europie
Centralnej. • Archiwum prywatne Anna Hejka |
Autor wywiadu: Anna Kaczmarek
Link do wywiadu:http://natemat.pl/222887,anna-hejka-kryptowaluta-to-pieniadz-ktory-uzyskal-totalna-wolnosc
O bitcoinie zapewne już słyszeliście.
Kryptowaluty, czyli waluty szyfrowane, choć ciągle enigmatyczne, powoli
przedostają się do świadomości ludzi. Ostatnio w temacie pojawił się
nowy gracz tzw. DasCoin, wokół którego jest już gorąco. Pojawiają się
oskarżenia m.in. o bycie piramidą finansową. Udało nam się dotrzeć do
Anny Hejki, która zasiada w radzie nadzorczej firmy. To założycielka
pierwszego banku inwestycyjnego w Europie Centralnej, firmy maklerskiej w
USA oraz wielu funduszy i spółek, Globalny Lider Jutra Światowego Forum
Gospodarczego w Davos i Anioł Biznesu Roku Europejskiego Stowarzyszenia
Aniołów Biznesu. Zgodziła się odpowiedzieć na wszystkie pytania i
uchylić nieco rąbka tajemnicy o tym biznesie.
Dlaczego zdecydowała się Pani zaangażować w kryptowalutę?
Jedyną stałą w życiu jest zmiana, wykładniczo przyśpieszająca zmiana
oparta na dążeniu do indywidualnej wolności i spełnienia. W XXI wieku
nie doświadczymy 100 lat postępu. Wg Raymonda Kurzweila,
nazywanego w USA prawowitym następcą Edisona, przy obecnym tempie to
będzie raczej 20 tysięcy lat, więc albo zdecydujemy się wsiąść do tego
szybkiego pociągu do dobrobytu i wpływów, albo zostaniemy w polu w
podrzędnej prowincji świata.
Japonia uznała Bitcoina za pełnoprawną walutę, co sprawdziliśmy we
wrześniu, płacąc Bitcoinami w jednym ze sklepów spożywczych w Tokio.
Singapur i Szwajcaria stworzyły warunki do rozwijania kolejnych
kryptowalut, z czego skorzystał np. polski Golem. Estonia i Dubaj
opierają administrację publiczną na blockchainie, osiągając miliardowe
oszczędności w swoich budżetach.
 |
W latach 90-tych Polska dokonała ogromnego skoku w bankowości
internetowej, bijąc na głowę nieefektywne i niesprawiedliwe systemy
bankowe Zachodu. |
Jednocześnie przelew wysłany do mnie z USA 7 dni temu, jeszcze nie
zasilił mojego konta. W tym czasie ani wysyłający, ani ja nie zarabiamy
odsetek na tych pieniądzach. Zarabia wyłącznie bank. To jest zgodne z
prawem, ale czy to jest moralne? W latach 90-tych Polska dokonała
ogromnego skoku w bankowości internetowej, bijąc na głowę nieefektywne i
niesprawiedliwe systemy bankowe Zachodu. Używając usług polskich
banków, przelewam środki w ciągu minut. Jednak jeśli nie zrobimy
kolejnego kroku, to Szwajcaria czy Estonia zostawią nasze osiągnięcia w
pyle.
Nie przez przypadek Londyn stał się najważniejszym centrum finansowym
Europy po wprowadzeniu odważnej liberalizacji sektora finansowego.
Wiadomo, że obecne centra finansowe nie będą zajmować się
kryptowalutami, ponieważ taki produkt może kanibalizować (niszczyć) ich
starsze produkty finansowe. To stwarza szansę na stworzenie nowych
ośrodków finansowych świata, z której powinniśmy skorzystać, bo druga
taka okazja nie pojawi się przez przynajmniej kilka dekad, a może już
nigdy.
Ponieważ przyszłość właśnie nadeszła, kluczowym staje się dalekosiężne
myślenie. W świecie, gdzie każdy może uczestniczyć w procesie, fizyczna
lokalizacja przestaje się liczyć. (R)ewolucja technologiczna bogaci
najpierw i przede wszystkim te jednostki i społeczeństwa, które są
otwarte na zmiany. Na wszelki wypadek chcę być łącznikiem, który pomoże
nadrobić czas tracony przez naszych decydentów.
Co to jest blockchain?
Blockchain jest technologiczną emanacją buntu jednostek przeciw
instytucjom. Może najpierw opowiem z czego się wziął ten bunt. Ciągle
jeszcze prawie cała nasza działalność wymaga pośredników. Rządzą nami
rządy, banki, przedsiębiorstwa ubezpieczeniowe, ale także Amazon czy
iTunes, bez których trudno by nam było kupić wiele produktów i utworów.
Widziała Pani biura główne tych firm? Ich pozycja finansowa nie wzięła
się z niczego. Tego typu firmy pobierają od nas dość duże opłaty, żeby
nam coś ułatwić, umożliwić.
Cały ten trwający tysiąclecia, misternie zorganizowany system padł w
2008 r. Kryzysy zdarzają się regularnie, jednak ten był wyjątkowy.
Został wywołany głównie agresywną sprzedażą kredytów hipotecznych
ludziom, o których z góry było wiadomo, że nie są niewypłacalni.
Sekurytyzacja (łączenie dobrych i złych hipotek w jeden produkt
finansowy) pozwoliła na to, że ostateczny rachunek wychodził na plus.
Jednak w końcu bańka pękła, a był to system naczyń połączonych i
uderzona została cała gospodarka światowa. Nagle okazało się, że domy
były warte dużo mniej niż pożyczki, które ludzie zaciągnęli, żeby je
kupić. Zaczęto rodziny wyrzucać z domów. Moi przyjaciele pracujący w
sektorze finansowym w Stanach Zjednoczonych przeżyli szok. Upadł cały
ich system wartości. Stwierdzili, że kapitalizm się skończył i nie ma
niczego w zamian.
W Polsce nie odczuliśmy tego tak, ale w Stanach Zjednoczonych zatrząsł
się system wartości. Nawet "Czarny poniedziałek” w październiku 1987 r.
(byłam wtedy na parkiecie nowojorskiej giełdy), czyli największy w
historii spadek indeksów giełdowych na Wall Street (ponad 22 proc.
jednego dnia), nie miał takiego wydźwięku jak kryzys z 2008 r.
W 2009 r. Satoshi Nakamoto
(do dziś nie wiemy, czy to jest jedna osoba, czy wiele osób, być może
nie bez przyczyny się ukrywa) wydał Manifest Bitcoina, bo na początku
każdej rewolucji zawsze jest słowo, które kanalizuje postulaty ludzi i
nadaje kierunek działaniom. Satoshi zaproponował nowe, rewolucyjne
podejście do działalności międzyludzkiej niewymagające pośredników i
technologię, która to umożliwia.
To moim zdaniem rewolucja na miarę Internetu, w niektórych aspektach na
pewno przekraczająca wagę rewolucji przemysłowych. Po raz pierwszy w
historii ludzkości technologia upodmiotawia jednostki. Kończą się rządy
samców alfa na szczycie ludzkich piramid.
 |
W 2009 r. Satoshi Nakamoto wydał Manifest Bitcoina. |
Blockchain to ciągle rosnący, publicznie dostępny, rozproszony, rządzony
przez konsensus indywidualnych użytkowników i nieodwracalny, cyfrowy
łańcuch bloków rejestrów oparty na skomplikowanych algorytmach
gwarantujących pewność zapisów aktualizowanych przy każdej transakcji.
Rejestry są zabezpieczone prywatnymi kluczami, które są losową
kombinacją znaków z dostępnych 115 sekstylionów sekstyliardów (2^256),
co oznacza, że złamanie szyfru jest praktycznie niemożliwe. Każdy blok
transakcji zawiera dowody prawdziwości danych, łączące bloki, datę i
dane transakcyjne. Taka konstrukcja chroni system, bo każda próba
manipulacji danymi musiałaby być zapisana we wszystkich pozostałych
blokach.
Pierwszym wynalazkiem opartym o blockchain jest Bitcoin, który w ciągu
zaledwie 8 lat osiągnął kapitalizację 120 miliardów dolarów. Drugim,
technologia blockchaina, rozwijana obecnie przez firmy oraz
administracje miast i państw. Trzecim, mądry kontrakt (smart contract)
na blockchainowej platformie np. Ethereum, w ramach którego strony
ustalają zasady współpracy i który powoduje, że nie potrzebni są już np.
prawnicy. Czwartą, sposób zarządzania/głosowania nad prawidłowością
transakcji użytkowników systemu drugiej "generacji” (proof of stake).
Nie wiem, czy Pani wie, ale ekosystem DasCoina pracuje już na 4-ej
"generacji” (proof of value) i rozlicza transakcje w 6 sekund, podczas
gdy Bitcoin robi to oficjalnie w 10 minut, a w rzeczywistości niektóre
transakcje są rozliczane nawet w ciągu kilku dni.
W blockchainie mamy równorzędnych użytkowników. Jeśli użytkownik A
stwierdzi, że prześle jakieś pieniądze, czy "coiny” do punktu B, to nie
potrzebujemy potwierdzenia banku, że taka transakcja została wykonana,
bo potwierdzają to, głosując, uczestnicy systemu. Za swoją pracę
otrzymują "coiny”. Gdyby kilka osób chciało oszukać system, to nie uda
im się, bo inni użytkownicy systemu powiedzą, że taka transakcja nigdy
nie miała miejsca. Tu decyduje większość.
Poza tym, próba oszustwa się po prostu nie opłaca, bo nakład pracy
konieczny do uzyskania większości, przyniósłby gorsze rezultaty niż
współpraca z systemem. Dzięki temu Blockchain jest potencjalnie
najdoskonalszym, bo pewnym i tanim zapisem transakcji, wydarzeń, danych
medycznych, ubezpieczeniowych, prawnych, gospodarczych, dokumentów
dotyczących praw własności, pochodzenia produktów itp.
Nic dziwnego, że po zaledwie kilku latach kryptowaluty oparte na
Blockchainie przekroczyły 208 miliardów US$ kapitalizacji i na liście
największych firm na świecie znalazłyby się na 22 miejscu, 4 miejsca
przed np. HSBC Holdings, największym bankiem w Europie z kapitalizacją
197,7 miliardów US$ i aktywami (w grudniu 2016) 12-krotnie
przekraczającymi ich wartość rynkową (2,374 biliona US$).
Blockchain powoduje, że "instytucje zaufania publicznego” stają się
niepotrzebne - a wiemy, że w starym systemie, w którym pośrednik
kontroluje prawidłowość zapisów, błędy lub fałszerstwa są trudno
wykrywalne. Ponadto, rewolucja kryptowalut/tokenów demokratyzuje dostęp
do finansowania i alternatywnego zarabiania, z którego kiedyś korzystał
zaledwie 1 proc. obywateli świata. Ten nowy świat przeraża instytucje,
które do tej pory zarabiały na pośrednictwie w transakcjach.
Naprawdę mają się czego bać?
Tak, bo ktoś im zabiera podstawę ich bytu. Oni tracą nie tylko
pieniądze, ale też władzę. Nagle okazuje się, że możemy mieć cyfrowe
paszporty i nie musimy chodzić do urzędu, możemy zawierać smart
kontrakty, więc nie potrzebujemy finansistów i prawników, w końcu możemy
posługiwać się kryptowalutami i nie potrzebny jest nam ani bank centralny, ani banki komercyjne, czy inne tego typu firmy.
Powstała nawet firma, która za pomocą blockchaina kojarzy twórców muzyki
z jej słuchaczami, czyli pozwala na kupowanie muzyki bezpośrednio od
twórcy. Nie ma problemu kopiowania. Jeśli ktoś chce posłuchać muzyki,
musi zapłacić, ale mniej niż, gdyby musiał płacić jeszcze pośrednikowi. W
ten sposób powstaje Internet wartości, gdzie chroniona jest własność
intelektualna.
Zastosowanie blockchaina jest niesamowite. Z jednej strony mamy handel
elektroniczny, globalne płatności, przelewy, pożyczanie sobie wzajemne
pieniędzy bez udziału instytucji finansowej i mikropożyczki. Z drugiej
strony mamy zapisywanie praw intelektualnych, własności, dowodów
tożsamości, czy programów lojalnościowych. Z trzeciej cały rynek
papierów wartościowych, czyli giełdy oraz rynki inwestycji prywatnych, a
z czwartej prawa cyfrowe i konta powiernicze. Na razie Blockchain używa
się najczęściej do kryptowalut, które oferują prywatność,
przejrzystość, system rozproszony i pełną anonimowość.
Zapewnienie anonimowości ma swoją ciemną stronę?
Tak, na początku istnienia Bitcoina, ta kryptowaluta była wykorzystywana
do działalności niezgodnej z prawem, dlatego jego akceptacja
następowała powoli. Dziś istnieje już bardzo wiele walut, w tym
platforma Ethereum, dająca dużo większe możliwości i ciągle anonimowość.
Jednak wykorzystanie Ethereum do finansowania kolejnych przedsięwzięć
powoduje dużą podaż Etherów i cena nie zmienia się od czerwca, podczas
gdy inne waluty mocno zwiększyły swoją wartość.
W ciągu roku kurs Bitcoina wzrósł 10-krotnie, a wolumen transakcji
wzrósł 11-krotnie. To oznacza, że Bitcoin jest coraz bardziej
akceptowany, coraz więcej ludzi nim handluje. Jednak kwestia zapewnienia
prywatności jest ciągle wykorzystywana przez grupy przestępcze, więc w
pewnym sensie je wspiera. Trzeba było wymyśleć system, który z jednej
strony będzie zapewniał anonimowość, ale z drugiej nie pozwoli jej
nadużywać.
Kryptowaluty coraz skuteczniej zastępują tradycyjne pieniądze, więc w
2017 roku rządy rozpoczęły regulowanie tego sektora. DasCoin, łączący
zalety i eliminujący wady starego, zamkniętego i kontrolowanego systemu
oraz otwartego systemu kryptowalut, może zdominować rynek. Jest
następnym krokiem w ewolucji pieniądza i prawdopodobnie
najbezpieczniejszą walutą cyfrową, dzięki sieci w pełni
uwierzytelnionych użytkowników i portfelowi chronionemu innowacyjnym
walidatorem. W dodatku, system nie pozwala na koncentrację własności a
więc kontrolę, gwarantując rozproszoną dystrybucję, która zwiększa
stabilność.
W dodatku DasCoin stosuje procedury bankowe dotyczące unikania prania
brudnych pieniędzy i walki z terroryzmem. Poza tym posiada opartą na
blockchainie giełdę dającą płynność i globalny mechanizm tworzenia,
przechowywania i sprzedaży wartości, oferuje nowe funkcjonalności,
opiera się na dynamicznie rosnącej sieci użytkowników i jest
przygotowywany dla ponad 60 milionów punktów sprzedaży. Warto się mu
przyjrzeć.
Satoshi Nakamoto ustalił, że wszystkich Bitcoinów będzie 21 mln. To nie
jest dużo, biorąc pod uwagę, że na świecie mamy ok. 7,5 mld ludzi. Już
teraz 1 Bitcoin osiągnął prawie 7.400 dolarów, a za jakiś czas, bo coraz
mniej Bitcoinów jest wydobywanych, może być wart np. 1 mln dolarów.
Przecież za tę walutę trudno będzie zrobić zakupy spożywcze w osiedlowym
sklepie.
W Polsce wielu ludzi, szczególnie tych niezwiązanych z rynkiem
finansowym, nie ma zielonego pojęcia, co to jest kryptowaluta. Jakby
Pani im to wytłumaczyła?
Kryptowaluta to pieniądz, który uzyskał wolność. Jest wolny od pośredników i w dużej mierze od regulatorów.
Komu taka kryptowaluta może być potrzebna? Zwykłemu Kowalskiemu, czy może będzie dobra dla przedsiębiorcy?
Każdemu. Korzystając z kryptowalut, jesteśmy w stanie wykonać
błyskawicznie przelew między osobami, które znajdują się po przeciwnych
stronach globu, nie płacąc przy tym wysokich prowizji. Przelew, który,
korzystając ze standardowej bankowości, trwa kilka dni, dzięki
technologii blockchain może być wykonany w kilkanaście minut. To jest
realny zysk i dla osób fizycznych i dla przedsiębiorców, ponieważ żadna
organizacja przez te kilka dni nie blokuje ich pieniędzy.
Wszystko pięknie, ale u nas nie można zapłacić w sklepie kryptowalutą, tak jak w Japonii.
Nie jest to prawda. W Polsce pojawiają się kolejne punkty, w których
możemy zapłacić za zakupy, korzystając z krytowalut. Firmy, które na to
pozwalają to między innymi: Medicover, T-Mobile, Heyah, Pyszne.pl, Bobby
Burger itp. Dzięki łatwo dostępnym narzędziom do integracji z giełdą
kryptowalut (np. bitbay.net), wprowadzenie płatności kryptowalutami za
oferowane usługi jest stosunkowo proste.
Ale przecież w ostatnim czasie DasCoin nie ma dobrej prasy. Czytamy, że KNF i NBP ostrzegają, że tą kryptowalutą powinny zająć się organy ścigania itd. Przyznam szczerze, że wygląda to trochę jak piramida finansowa, na co zwracają otwarcie uwagę znawcy branży finansowej.
W dużej mierze wynika to z niewiedzy i złych doświadczeń niektórych
Polaków w przeszłości oraz lęków potęgowanych grupami interesów, które
czują się zagrożone. Tymczasem żadna z alarmowanych instytucji nie
znalazła nieprawidłowości w funkcjonowaniu firmy. Natomiast zniszczyć
komuś reputację jest bardzo prosto, bo media społeczne odbijają wszystko
szerokim echem. W takich sytuacjach cytuję Mahatmę Gandhiego:
Najpierw cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Później z tobą walczą. A na końcu wygrywasz.
Zgłoszenia do tych instytucji oparte są na przekonaniu, że NetLeaders
nie sprzedaje żadnego produktu. Nie jest to prawdą. Produktem oferowanym
przez NetLeaders są cykle, jednostki operacyjne, które każdy użytkownik
będzie mógł wykorzystać do realizacji usług w systemie opartym o
autorski blockchain takich jak zaszyfrowane pamięci masowe, usługi
wirtualnych sieci prywatnych (VPN), inteligentne kontrakty, prywatne
blockchainy lub może przekonwertować je na kryptowalutę DasCoin. Liczba
zakupionych cykli jest zależna od rodzaju wykupionej licencji.
No właśnie, a Pani zdecydowała się zostać członkiem rady
nadzorczej DasCoin. W razie niepowodzenia można stracić nie tylko
pieniądze, ale też dobrą reputację.
Wprawdzie Giordano Bruno spłonął na stosie za głoszenie prawdy (teraz to
wiemy na pewno), ale to było w 1600 r. Ponad dekadę temu Jeff Bezos, z
którym spotykałam się w Davos, powiedział: Jeśli planujesz innowacje,
musisz pogodzić się z faktem, że świat cię nie zrozumie. Dziś jest
najbogatszym człowiekiem świata z majątkiem wartym 90 miliardów dolarów.
Wg Warrena Buffeta z majątkiem 81,5 miliarda dolarów: Najbardziej
skandalicznymi błędami są zaniechania, a nie pomyłki. Znajduję się więc w
dobrym towarzystwie.
W biznesie zawsze jest ryzyko, a bez ryzyka nie ma postępu. Wierzę, że
nigdy nie przegrywamy w życiu - albo się czegoś uczymy, albo wygrywamy.
Ja mam też szczególne podejście do start-upów (nowopowstałych spółek
technologicznych), które wspieram od ponad dekady. Sama stworzyłam 20
firm. Wiem jak trudno jest osiągnąć sukces i czego trzeba start-upom,
żeby go osiągnąć. DasCoin powstał półtora roku temu, a już jest obecny w
większości krajów na świecie. Robi to w sposób (r)ewolucyjny i broni
dostępu do systemu przestępcom. Ma ogromną wizję i dużą szansę stania
się dominującą walutą świata. Wiem to, bo całe życie pracuję w
finansach, każdego roku analizuję setki start-upów i codziennie z nimi
współpracuję.
Dlaczego u Was na stronie nie ma ogólnodostępnych informacji, które każdy szanujący się i wiarygodny biznes powinien mieć. "Networkmagazyn"
zwrócił uwagę, że ludziom nie wystarczy przecież nazwa samego projektu,
żeby czuli się bezpiecznie. A tymczasem nie ma tam informacji formie
prawnej, NIP, REGON, kapitał początkowy, adres, telefon, maile itd.
"Wszystko co służy do jej namierzenia i zweryfikowania w urzędach. Jeśli
tego nie ma zapala nam się w głowie pierwsza czerwona lampka" –
słusznie zwrócili uwagę.
Wszystkie dane są dostępne są pod
tym adresem.
Zwracam również uwagę, że REGON dotyczy polskiego rynku, a przecież
mówimy o firmie, która jest podmiotem globalnym (pod linkiem nie ma
informacji, o które pytaliśmy. REGON to akronim od Rejestr Gospodarki
Narodowej - red.)
Ten sam magazyn zwraca uwagę, że projekt DasCoin to kilka
powiązanych spółek. DasCoin, NetLeaders, CoinLeaders, WebWallet,
DasFinancial AG. Z kim klient tak naprawdę podpisuje umowę? Komu wpłaca
pieniądze?
Nie ma czegoś takiego jak "projekt Dascoin". DasCoin Limited to podmiot z
siedzibą w Hongkongu zapewniający istnienie zarządu i rady nadzorczej,
które kierują niektórymi aspektami krypto-waluty zwanej DasCoin. CL
Singapore, podmiot z Singapuru, jest członkiem tego globalnego
ekosystemu i jest wyłącznym sprzedawcą licencji dla uwierzytelnionej
sieci ekosystemu. CL Singapore sprzedaje te licencje pod marką
NetLeaders. Te licencje spełniają trzy funkcje 1) uwierzytelniają
licencjobiorcę, 2) upoważniają licencjobiorcę do udziału w
uwierzytelnionej globalnej sieci i 3) zapewniają licencjobiorcy
określoną liczbę jednostek rozrachunkowych, czyli ilości użyć
blockchaina, których dokładna ilość zależy od poziomu zakupionej
licencji. Wszystkie podmioty działają w celu podniesienia bezpieczeństwa
użytkowników i zwiększenia wartości całego ekosystemu, a ta zbiorowa
wartość odzwierciedla się w cenie jednostek DasCoin.
Ale tego już na złą wolę ludzi i grup interesów nie zrzucicie. W DasCoinie przewijają się osoby związane z OneCoinem,
który nigdy nie ujrzał światła dziennego. Piramida finansowa i wielka
afera. Przecież każdemu rozsądnemu człowiekowi zapali się czerwona
lampka. Te same nazwiska, ten sam biznes...
Nie jesteśmy w żaden sposób powiązani z OneCoin. Michael Mathias w
oświadczeniu sprostował te spekulacje. Odsyłamy Państwa do publicznych
informacji.
Padają też już wspomniane przeze mnie zarzuty, że jesteście
piramidą finansową, czyli że zarobią tylko ci na górze, a reszta straci
pieniądze.
Mówią to ludzie, którzy nie mają nic wspólnego z sektorem finansowym, a
już szczególnie z blockchainem czy kryptowalutami. Ludzie, którzy nie
rozumieją produktu i usług oferowanych przez NetLeaders. NetLeaders
sprzedaje licencje dające kupującemu odpowiednią, uzależnioną od ceny
ilość cykli, które każdy użytkownik może wykorzystać do realizacji usług
w systemie opartym o autorski blockchain takich jak zaszyfrowane
pamięci masowe, usługi wirtualnej prywatnej sieci (VPN), inteligentne
kontrakty oparte o blockchain, czy prywatne blockchainy. Klienci mogą
też przekonwertować zakupione licencje na DasCoiny. Poza tym, tylko ci
ludzie, którzy zdecydowali się uczestniczyć w marketingu i sprzedaży
produktów, ludzie regularnie szkoleni sprzedają te produkty. Cała rzesza
ludzi jest klientami NetLeaders, czyli posiadaczami cykli i nie
uczestniczy w sprzedaży i jakichkolwiek wynagrodzeniach z tym
związanych.
Poza tym, firma ma polskich doradców prawnych, przestrzega polskiego
prawa, zgodnie z którym klienci mogą odzyskać pieniądze i oddać
licencję, jeśli zmienią zdanie. Od początku funkcjonowania firmy było
tylko 0,00035714% zwrotów. Gdzie tu jest piramida?
Według mnie wiarygodni są członkowie rady DasCoina, w której znajdują
się były doradca Reagana i Busha, prezes Volvo w Azji, doradca
największych spółek w Singapurze, no i ja. Członkowie rady nie mają
wątpliwości, uwierzyli w potencjał tego przedsięwzięcia. Chyba wszyscy
nie zostali opanowani przez pomroczność jasną i nie stwierdzili
gremialnie, że zniszczenie własnej reputacji jest najfajniejszą rzeczą
na świecie. Ludzie mający kilkudziesięcioletnie doświadczenie biznesowe
nie robią takich rzeczy. Wszyscy wierzymy w, pewnie nieliniowy jak w
każdej firmie, proces budowania wartości platformy DasCoina.
Jednak jeżeli będzie można dascoinami płacić w sklepie, to potrzebne będą do tego odpowiednie urządzenia, sklep poniesie koszty.
System płatności zbliżeniowych DasCoin będzie bazował na urządzeniach, w
które sklepy już są w większości wyposażone, dlatego sprzedawcy nie
będą musieli inwestować swoich środków w nowe terminale płatnicze.
Klient z kolei, będzie musiał jedynie zainstalować na swoim smartfonie
aplikację dostarczoną przez DasCoin.
Tyle że jesteśmy w sieci. Specjaliści od zabezpieczeń są nie
tylko po stronie waszej firmy, ale też po stronie tych, którzy chcieliby
ukraść nasze pieniądze.
W Polsce zdarzały się napady na konwoje przewożące pieniądze. W każdym
systemie tego typu rzeczy się zdarzają. Jednak technologia blockchaina
pozwala na tworzenie znacznie bezpieczniejszych, niż znane do tej pory,
systemów transferu pieniędzy. DasCoin wykorzystuje zalety tej
technologii, dzięki czemu bezpieczeństwo transakcji jest znacznie
większe, niż w standardowym systemie bankowym. System jest tak
skonstruowany, aby jedynie posiadacz specjalnego klucza prywatnego mógł
decydować o zgromadzonych przez siebie środkach. Sam klucz, dzięki
wymogowi wykorzystania sprzętowego walidatora (DasCoin jest jedyną
kryptowalutą, która go wymaga) jest prawie niemożliwy do przechwycenia
przez hakerów.
Jednak obawy budzi wasz system sprzedaży podobny do tego, który jest np. w Amwayu.
Jest to system sprzedaży bezpośredniej, w której każda z osób, która
przyczyniła się do sprzedaży produktu, jest adekwatnie wynagradzana.
Krótko mówiąc twórcy DasCoina, tak jak i innych firm stosujących ten
system, postanowili pieniądze, które inne firmy wydałyby na reklamę,
przeznaczyć na honoraria dla osób aktywnie zajmujących się promowaniem
produktu.
W Polsce ten system ma złą sławę.
Każdy system może być wykorzystany w różny sposób, również nieuczciwy.
Nie możemy jednak wyeliminować wszystkich kierowców tylko, dlatego że
jeden się upił. Są firmy, takie jak Oriflame czy Avon, które
wykorzystują podobny system sprzedaży, a którym przecież nikt nie
zarzuca nieuczciwości.
Nie chodzi może o nieuczciwość, ale o to, że ludzie na górze tej
struktury zarabiają najwięcej, czym niżej, tym niższe zarobki. Ci na
samym dole nigdy nie są w stanie dobrze zarobić.
Czy tak nie jest w każdej firmie? Prezes na ogół zarabia więcej niż np.
kierowca. Poza tym, akurat w NetLeaders ludzie usytuowani niżej w
systemie poleceń mogą zarobić więcej od tych, którzy wprowadzili ich do
systemu. Wszystko zależy od ich zaangażowania. Poza tym, nie wszyscy,
którzy kupili licencje NetLeaders zajmują się sprzedażą. Część z nich to
klienci, którzy skorzystają z oferowanych w ekosystemie produktu i
usług.
A jaką wartość ma ten produkt?
Osoby, które nabyły licencje mogą zamienić je na DasCoina, czyli
wirtualną walutę. Na przełomie lutego i marca tego roku w przeliczeniu
jej wartość wyniosła 4 eurocenty. Na początku października zaczęła
działać wewnętrzna giełda DasCoina i pierwsza transakcja wyceniła
DasCoina na 33 Eurocenty. Dziś, mimo nagonki medialnej, cena wzrosła do
55 eurocentów. To chyba niezły wynik?
W przeciwieństwie do banków centralnych, DasCoin ma z góry ustaloną
maksymalną, stałą ilość (8,6 miliardów) coinów. Jednocześnie coraz
więcej ludzi, coraz więcej sklepów i coraz więcej instytucji będzie
chciało się DasCoinem posługiwać. Zadziała prawo popytu i podaży. To
oznacza, że wartość waluty pójdzie w górę. Czyli ludzie na samym dole
struktury dostana większą wartość. Gdzie w tym wszystkim jest piramida,
która oszukuje ludzi? Najlepszym dowodem jest, że licencje NetLeaders
kupiło ponad 50 tys. osób w 145 krajach.
Co w tym czasie robią banki centralne USA, Eurolandu czy Japonii?
Drukują do utraty tchu pieniądze, nazywając to luzowaniem ilościowym. Tu
nie ma żadnych ograniczeń. Potem będzie hiperinflacja, później wysokie
stopy procentowe. Innymi słowy, banki centralne prowadzą do większego
rozchwiania gospodarki. Kiedyś przejrzałam wykresy, z jednej strony stóp
procentowych narzucanych przez FED (bank centralny USA), a z drugiej
strony poziom inflacji i zawsze bank centralny robił wszystko za
wcześnie albo za późno. Jak był wzrost gospodarczy, podnosił stopy
procentowe, nawet w czasie, gdy wzrost już się wyczerpywał. W momencie
recesji banki centralne obniżały stopy procentowe, w niektórych krajach
do minusowych nawet w okresie, kiedy gospodarka już odbijała się od dna.
Jesteśmy w tej chwili w takim momencie.
Szerokim echem, i to nie tym pozytywnym, odbiło się seminarium,
które organizowaliście w Warszawie. Wielki rozmach, celebryci. Dlaczego
organizujecie takie nienajlepsze biznesowe konferencje?
Tę konferencję organizowała zatrudniona firma zewnętrzna. Ja jedynie na
niej wystąpiłam. Ta konferencja nie była wcale zła. Błąd leżał w
procesie jej przygotowania, a nie w treściach merytorycznych. Pamiętajmy
też, że mówimy cały czas o firmach, które powstały 1,5 roku temu i
działają w najnowocześniejszym, zmieniającym się na naszych oczach
segmencie rynku finansowego. Innowacji tak w technologii jak i w
marketingu trzeba się nauczyć. Niech ten pierwszy rzuci kamieniem, kto
nigdy nie popełnił błędu.
Zrobiła się z tego afera z udziałem celebrytów.
Kompletnie bezsensownie. Od razu mówiłam, że na taką imprezę nie ma najmniejszej potrzeby zapraszać celebrytów. To był błąd.
Więcej takich imprez nie będzie?
Nie.